Zmiana nastawienia sprawia, że stajemy się innymi ludźmi. Zmieniają się nasze zachowania i relacje z otaczającym nas światem.
Najczęściej nie kojarzymy naszych trudności z nastawieniem. Staramy się wytłumaczyć niepowodzenia trudnościami „niezależnymi od nas” takimi jak stres, przemęczenie, niezrozumienie, koniunktura, brak predyspozycji, itp., itd.. Każda wymówka jest dobra. Niewielu z nas szuka przyczyn swoich problemów (zdrowotnych, rodzinnych, społecznych, zawodowych i innych) w sobie. Kiedy jednak spojrzymy w nasze wnętrze okazuje się, że mamy tam dokładnie zakodowane wszystkie wzorce naszych zachowań i tak naprawdę, zachowujemy się jak marionetki w teatrze życia realizując scenariusz, który wcześniej sami sobie stworzyliśmy.

Jeżeli byliście uczestnikiem nastawień i chcecie podzielić się z gośćmi tej strony doświadczeniami zmian w scenariuszu Waszego życia to proszę o opisanie tych doświadczeń i przesłanie za pomocą formularza.

Marian Bartkowiak


Leszno, 2018.01.04

Mam za sobą już wiele zmienionych nastawień. Czasami zauważam większe zmiany, czasami mniejsze w zależności od tego, jak są ważne dla mnie i jaką rolę odgrywają w moim życiu. Ostatnio jednak zmieniłam nastawienie do ZWIĄZKU mojemu partnerowi. Od grudnia mam w domu innego mężczyznę.Jego postawa do mnie się zmieniła na lepsze oczywiście. Jest milszy, bardziej czuły, potrafi się ze mną porozumieć. Wcześniej każdy mały szczegół był powodem do kłótni- teraz te same szczegóły nie istnieją.
Mistrzu- DZIĘKUJĘ.
A.B.


Leszno, 2018.01.04

Nastawienia zmieniają w moim życiu wszystko w widoczny, szybki i namacalny sposób –  zaczynając ode mnie, kończąc na otaczającym mnie świecie. Wszystkie Twoje wskazówki dały mi poprawę jakości życia, zdrowie, bezpieczeństwo, bogactwo materialne i duchowe,poprawę samopoczucia i zadowolenie z tego jak jest. Dzięki tej metodzie realizuje moje kolejne cele. Z nastawień korzysta moja rodzina i znajomi. Polecam nastawienia w każdym temacie. Poza tym Twoje wsparcie i prowadzenie w Reiki, udział w moich życiowych decyzjach jest źródłem mojego bezpieczeństwa. Słowo polecam, nie oddaje mojej satysfakcji – jestem pewna, że nastawienia i energia Reiki uratowały mi życie dosłownie i nie tylko.
Dziękuję Mistrzu.
K.K.


Poznań, 2017.11.23

Bardzo dziękuję, że powstały „nastawienia”. Poznałem wiele różnych metod pracy nad sobą, wiele z nich bardzo sobię cenię jednak to jak mocna i skuteczna jest praca z „nastawieniem” powoduje, że polecam ją  w pierwszej kolejności z czystym sercem każdemu, kto chce realnie uwolnić się od wielu swoich problemów.

Andrzej z Poznania

Wrocław, 2017.11.21

Od ponad dwóch lat biorę czynny udział w nastawieniach i serdecznie polecam nastawienia wszystkim, którzy chcą zmienić swoją sytuację życiową na lepszą. Przy pierwszych nastawieniach odczuwałem subtelne zmiany, niekiedy niezauważalne. Dopiero przy zmianie nastawienia do ludzi – zniknęło wewnętrzne napięcie i niepokój przy każdej nowo poznanej osobie. Nastawienia są świetnym uzupełnieniem do pracy z energią Reiki – a w połączeniu tworzą narzędzia do zmiany i poprawy każdego z aspektów naszego życia. Żeby się przekonać trzeba niekiedy otworzyć się na nowe i nieznane doświadczenia.

Paweł z Wrocławia


Wrocław, 2017.11.04

Jestem po pierwszych NASTAWIENIACH.

Ukształtowany na niechęć, chyba że są to osoby i okoliczności sprzyjające – trudno jest mi to określić w jakich okolicznościach. Od ludzi do pieniądza nie taki stosunek właściwy jakby chciałoby się mieć na start życia. Dość wulgarny na tyle aby pokazać ignorancję ale i zagubiony. Zakłamany w sobie i dla innych. …ale tak było wcześniej.

TERAZ
Bez względu na okoliczności które mnie nie oszczędzają – jestem pokorny i za każdym razem dziękuję sobie za postawę. …innych postawę również dziękuję.
Stały dopływ gotówki i wzrost okazji na zarabianie pieniędzy. Nawet małych. …ale są te okazje.
Otrzymuję szacunek i uznanie w oczach ludzi którzy mnie nie znają lub od takich którzy mnie krótko znają. Nagle okazuje się że spełniam i potrafię spełniać czyjeś oczekiwania.
Mam ciągłą chęć współpracy i pracy, mam ciągłą chęć nabywania wiedzy i wykorzystywać ją. Kruszę lody niechęci drugiego człowieka, kruszę lody pychy i zagubienia. Dochodzi do tego że ludzie zaczęli odczuwać moją specyficzną ale pozytywną postawę do życia. Jestem wdzięczny. Jestem bardzo wdzięczny i naprawiam siebie.
Bardzo dziękuję Mistrzu.

Paweł Ł.


Warszawa, 2014.02.07

Robię nastawienia od momentu, w którym Marian pokazał tę metodę. Nietrudno się zatem domyślić, że mam ich za sobą kilkadziesiąt. Widziałam różne cuda: kolejne ciąże, szczęśliwsze małżeństwa czy sukcesy finansowe, do których doszło po zmianie nastawień, również w moim życiu. Ale dopiero zmiana nastawienia mojego syna do przedszkola pokazała mi jak nieocenione, niespotykane i zbawienne jest to zjawisko.

Mój syn ma trzy lata, zawsze mniej chętnie bawił się z grupą dzieci. Swoje trzy lata życia spędził ze mną – byliśmy we dwoje w domu. W styczniu tego roku zaczął chodzić do przedszkola i zaczęło się: łzy, histerie, żal, brak snu w nocy albo nocne krzyki przez urwany sen i chorowanie. Poziom moich wyrzutów sumienia, stresu, bezradności i wątpliwości czy to dobrze, że go na to wszystko skazuję, sięgał zenitu. Serce mnie bolało, gdy patrzyłam na syna – gdzie był mój radosny chłopiec? Koło 25 stycznia zmieniłam synowi nastawienie do przedszkola w aspekcie pozytywnym i negatywnym. Dziś jest 7 lutego, a mój syn jadąc ze mną autem z radością opowiada mi, że będzie się bawił z dziećmi, że po niego wrócę, że on też idzie teraz do swojej pracy i co najważniejsze, z uśmiechem wita mnie, gdy go odbieram. CUD!

Do napisania tej historii skłoniło mnie pewne zdarzenie. Wraz z moim synem do grupy przedszkolnej dołączył inny chłopiec – dużo odważniejszy, większy i bardziej rezolutny w grupie od mojego. Był i 3 dni – płakał, a obecnie jest chory, to już 3 tydzień. Jego rodzice podają mu kolejny antybiotyk i podjęli decyzję, że do maja wstrzymają się z przedszkolem.

Nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, że mój syn osiągnął swój wynik tylko i wyłącznie dzięki zmianie nastawienia. A zmiana ta nastąpiła niemal z dnia na dzień.

Marzena z Warszawy


Leszno, 2013.10.07

Mistrzu z Twoją pomocą i wskazówkami dziś pracuje tam gdzie zawsze chciałam – cuda się zdarzają. Gdy dogoniłam marzenie miałam niewłaściwe nastawienie do działu ludzie rodzina – więc praca marzeń stała się moim przekleństwem, nieustająca niemiła i trudna atmosfera w pracy – totalnie nie pasowałam współpracownikom. Uratowała mnie zmiana nastawienia do działu ludzie rodzina – po nastawieniach wróciłam jakby do nowej pracy bez kontroli nadzoru, ataku i niemiłych scen – dziś czuje sie tam dobrze – dokończę to nastawienie by czuć się bardzo dobrze i już nigdy nie zapomnę, że kompetencje to nie wszystko, bo wszędzie są ludzie i nastawienie do ludzi i rodziny ułatwia wszystkie inne działania – polecam serdecznie.
K.K.


Leszno, 2013.05.08

Kochany Mistrzu

Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za „naprawienie” mojego nastawienia do śmierci. Przyniosło tak spektakularne, natychmiastowe zmiany, że do tej pory nie wierzę w to co się dzieje w moim życiu. Poprawiła się komunikacja z ludźmi, zaczynają widzieć we mnie potencjał, przestałam z lękiem wsiadać za kierownicę i bez problemu zajmuję miejsce kierowcy w każdym samochodzie i jadę w trasę. Zaczęłam poznawać nowych, życzliwych i bezinteresownych ludzi, a do tej pory miałam w swoim otoczeniu wiele nieżyczliwych osób i takie przyciągałam do siebie. Pojawiły się perspektywy nowej, dodatkowej, przyjemnej pracy. Pokonuję własne leki i ograniczenia dotyczące zmian w moim życiu, które sprawiają, że  w decydującym momencie nie wycofuję się ale robię krok do przodu. Zaczęłam wyjeżdżać dość często, co do tej pory było dla mnie męczące. W ostatnich dwóch tygodniach miałam więcej wyjazdów niż przez cały rok razem wzięty, w tym odbyłam pierwszą w swoim życiu podróż zagraniczną… Dalej nie mieści mi się w głowie jakie moje życie przed naprawieniem nastawienia do śmierci było beznadziejne, nudne i monotonne.

Bardzo dziękuje za to nastawienie. jestem szczęśliwa ze jest mi dane Ciebie znać i korzystać z pomocy jaką nam oferujesz.

Chcę dalej korzystać z możliwości uczestnictwa w nastawieniach i niecierpliwie czekam na kolejne, w których będę brała udział.

Pozdrawiam bardzo serdecznie

Ania


Poznań, 2013.05.07

Marian- Mistrzu, Mistrzuniu, nie znam takich słów, żeby wyrazić swoją wdzięczność, uwielbienie, szacunek, za to, jak bardzo zmieniło się moje życie od 1 spotkania z Tobą, kiedy spojrzałeś w moje oczy, i usłyszałam bolesną prawdę o sobie.

Tak więc:
—nastawienia do ciemnej strony, homoseksualizmu i ojca sprawiły, że nie spotykam na swej drodze mężczyzn, którzy chcą mnie wykorzystać, mężczyzn obarczonych nałogami, a i mnie łatwiej było te nałogowe zapędy powstrzymać,

—finanse, zarówno te negatywne i pozytywne, już zakończone, uporządkowały moją rozrzutność, chorą potrzebę wydawania, zadłużania się, i nareszcie żyję spokojnie wiedząc, że ”wystarczy mi do 1-go”.

—nastawienie do ludzi w moim przypadku przyniosło najbardziej spektakularną, niemal natychmiastową zmianę. Zawsze myślałam, że ich lubię, że lubię z nimi przebywać, pracować, ale dopiero teraz przebywanie z nimi przynosi mi radość, satysfakcję, nie jestem już pomijana, lekceważona, czuję się swobodnie w kontaktach z nimi i co najważniejsze- nareszcie mam zdrową, normalną relację z tatą. I do wszystkich pań- to nastawienie całkowicie zlikwidowało moją lwią zmarszczkę między oczami, zmarszczkę, przez którą wyglądałam groźnie, nieprzyjemnie i jakbym wiecznie była zła- nie ma lepszej alternatywy dla botoksu.

—biznes, praca – wow, szybko, łatwo, przyjemnie wykonuję swoje obowiązki, nie jestem nimi zmęczona, i jak tu ktoś wcześniej napisał, powtarzam ”pracuję mniej, zarabiam więcej, coś wspaniałego”.

—nastawienie do chorowania i do śmierci pozwoliło mi przestać cierpieć na bezsenność, z którą walczyłam całe życie, wyrzuciło z mojego życia depresję, uciszyło złość, nadpobudliwość, skończyły się niepotrzebne stresy, zapalenia garda, oskrzeli, anginy, skończyły się wiecznie bolące uszy, zatoki, kolana i wiele, wiele innych. Zakończyły się również wieczne stłuczki i otarcia lakieru.

—nastawienia do negatywnych emocji i człowieczeństwa uspokoiły mnie wewnętrznie, zniknęła gdzieś moja porywczość, agresja, wewnętrzny pęd nie wiadomo, za czym, pojawił się spokój. Spokój, którego nie dał mi żaden antydepresant i żadna psychologiczna terapia.

Zmieniłam również wiele innych nastawień, do brudu i nieporządku, jasnej strony, miejsca zamieszkania, do seksualności, negatywów ciąży; niektóre powodowały późniejszą łatwiejszą zmianę innych, jedne działały od razu, na efekty niektórych czekałam długo. Część nastawień zrobiłam przez babcię i tatę, widzę u nich również naprawdę niewiarygodne zmiany. Tych kilka słów to tylko znikomy % rewolucji w moim życiu. Zmian jest tak wiele, że nie starczyłoby miejsca i czasu, żeby je wszystkie opisać.
Zdaję sobie sprawę, że jestem gdzieś na początku drogi, ale wiem, że jestem pod opieką cudownego człowieka, który te nastawienia odkrył, będę podążać tą ścieżką, podróżować za tymi spotkaniami po Polsce, czekam na każdy termin z niecierpliwością. Spotkania to mój najbardziej wartościowo spędzony czas, i najlepsza inwestycja w życiu.
Marian, jesteś moim bohaterem.
Ściskam, Krysia


Wrocław, 2013.04.12

Cześć Marianie,

Każdy, kto spotkał się osobiście z alkoholizmem wśród członków rodziny, wie z jakim koszmarem się to wiąże.
Mój brat trzy lata po śmierci naszej mamy zatracił się w tej słabości, miał wtedy 20 lat. Nie umieliśmy Mu pomóc naprawdę. Prosiliśmy, tłumaczyliśmy, krzyczeliśmy, płaciliśmy rachunki, kupowaliśmy jedzenie, dawaliśmy pieniądze, bo przecież on taki biedny, samotny, zamotany. Gdy był trzeźwy to wspaniały, oddany, pomocny, bezinteresowny człowiek, natomiast alkohol zmieniał go prawie zawsze w demona.
Po prawie osiemnastu latach urodziła mu się córka Weronika – dalej pił i robiło się coraz gorzej i niebezpieczniej. Wiedziałam i bardzo pragnęłam tego, że trzeba coś zrobić, że trzeba pomóc.
Nie było mowy o przyprowadzeniu go na nastawienia. Po rozmowie z Marianem okazało się, że problem między innym leży w toksyczności. To nieprawidłowe nastawienie, z którym się urodził odziedziczył po naszym Ojcu. Tato bez problemu zgodził się zmienić swoje nastawienie. Poszło 60% to bardzo dużo, ale już wystarczyło aby w życiu mojego brata zaszły zmiany. W tej chwili nie pije jest „zaszyty”, to już 10 miesięcy. Pracuje, zmaga się z trudnościami codzienności jest ze swoimi dziewczynami i jest szczęśliwy.
Ja jestem szczęśliwa i z optymizmem patrzę w przyszłość. Tu od razu nasuwają mi się słowa jednej z pięknych piosenek Budki Suflera:”…a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój…”
Uczestniczę w nastawieniach od kilku lat. Widzę niesamowite zmiany w ludziach. Z całego serca dziękuję, Marianie, dziękuję także w imieniu Pawła.
Każdy tę sytuację może tłumaczyć, tak jak chce. Energie są wokół nas, my jesteśmy energią, a Marian umie je pokierować tak, aby prawidłowo oddziaływały na siebie, na nas, my na nie.
Polecam każdemu. To nie boli.
Pozdrawiam
Monika


Poznań, 2012.04.26

Witaj
Wystarczyło zmienić nastawienie do biznesu w tym do wspólników – w firmie harmonia, spokój i uprzejmość. Pracuję mniej – zarabiam więcej. Coś wspaniałego.
Korzyści z nastawień do seksu i negatywu ciąży – nie opiszę – ale są długotrwałe, błyskawiczne oraz wielokrotne 🙂
Nastawienie do ludzi w rodzinie całkowicie odmieniło nasze relacje, moich aktualnych relacji z dzieckiem szczerze życzę każdemu.
Zmieniłem wiele nastawień i każde działa – jedne efektownie inne powoli – ale każde wniosło pozytywne zmiany.
Dziękuję za możliwość i szansę.
Pozdrawiam  Tomek


Leszno, 2012.02.21

Chciałabym polecić wszystkim nastawienie do toksyczności, które w mojej rodzinie zrobili wszyscy ( niektórzy muszą je jeszcze dokończyć), ale już dziś jest to inny spokojniejszy dom, bez nadmiernego hałasu, krzyku awantur, z przyjemnością bycia razem i akceptacją własnych różnic. Wcześniej jakby wszyscy byli wobec siebie wrogo nastawieni – gotowi do ataku – wystarczył zły gest i słowo i już awantura gotowa z drobnostki. To nastawienie zmieniło wiele innych nastawień, ale co najważniejsze zbliżyło nas do siebie. Jest łatwiej, zgodniej i spokojniej w codziennych sprawach, chce się być ze sobą.

K.K


Leszno, 2012.01.15

Drogi Mistrzu
Bardzo dziękuje za ostatnie nastawienia do homoseksualizmu i do ojca. Zmieniło się wiele od momentu zmiany tych nastawień. Przede wszystkim mój stosunek do dzieci. Więcej cierpliwości i radości z przebywania z nimi. W domu jest spokój i radosna atmosfera. Mój starszy syn w inny sposób zaczął ze mną rozmawiać. Jest bardziej otwarty na rozmowę ze mną, opowiada, co w szkole i jak się czuje. Wcześniej zbywał mnie półsłówkami.
Koledzy z pracy zauważyli, że jestem pogodniejsza i częściej się uśmiecham. Nie mam już problemu z przebywaniem w otoczeniu mężczyzn. Jest we mnie więcej radości i optymizmu częściej miewam stany euforii. Stałam się spokojniejsza i w inny sposób patrzę na wiele spraw niż dotychczas. Czuję się jakby został mi zdjęty z serca ogromny ciężar.
Bardzo dziękuje za te nastawienia. Wniosły do mojego życia radość, której w ostatnim czasie nie umiałam w sobie odnaleźć.
Pozdrawiam z całego serca
Ania


Leszno, 2011.08.09

Nastawienie do ROZRZUTNOŚCI zatrzymało, w moim życiu, ciągłą potrzebę wydawania pieniędzy na rzeczy w większości mi już zbędne. Teraz nie czuję już tej chorej satysfakcji z robienia zakupów. Polecam to nastawienie wszystkim, którzy mają wrażenie, że pieniądze im uciekają. Dla mnie przestały znikać po zmianie tego nastawienia i nastawienia do PRAWIDŁOWEGO WYDAWANIA PIENIĘDZY.
K.K.


Leszno, 2011.07.30

Nastawienie do KRZYKÓW I WRZASKÓW, które zrobiłam mojej córce spowodowało, że dziecko bardzo się uspokoiło. Ja i mąż rzadko już krzyczymy do niej, o niej, czy przez nią jakby między nami też zapanował spokój. Teraz, kiedy patrzę na nią, nie mam potrzeby wrzeszczenia do niej. Wcześniej sama jej obecność prowokowała do krzyku. Odsunęli się od niej także ci, którzy byli prowokatorami kłótni i wrzasków (także krewni). W moim otoczeniu zapanował spokój i dziecko nie jest teraz tak płaczliwe i histeryczne jak kiedyś.
Dziękuje bardzo.
Nastawienie do OBŻERANIA się uwolniło mnie od jedzenia na zapas, ze strachu szybko i łakomie. Teraz, kiedy ja mam prawidłowe nastawienie do jedzenia moje dziecko dotychczasowy niejadek – zaczęła jeść. Najważniejsze w tym jest to, że mogę bez nerwów patrzeć na jedzenie i przygotowywać posiłki, które inni jedzą ze smakiem. Kiedyś nie chcieli jeść tego, co przygotowałam. Jest wiele więcej plusów spowodowanych zmianą tego nastawienia. Mam wrażenie, że jestem ładniejsza, wszyscy mówią, schudłaś, chociaż waga tego nie pokazuje, a ja już nie czuje się jak obżarty grubas i mam wrażenie, że strasznie mnie to uspokoiło.
Dziękuje za nastawienia Mistrzu.
K.K.


Wrocław, 2011.02.26

Nastawienia bardzo zmieniły życie moje i mojej rodziny w różnych aspektach i dziedzinach, Ale dzisiaj chciałabym opisać jak bardzo konkretnie zmiana nastawienia do jazdy na nartach przełożyło się na nasze życie.

Wyjazdy z domu gdziekolwiek zawsze są dla mojego męża, mnie i dzieci (całej trójki) bardzo stresujące. Tym razem czekał nas coroczny wyjazd na narty w góry. Wszyscy jeździmy na nartach. Ja najgorzej, ale najmniej zawsze narzekam. Za to dzieci bardzo a szczególnie jedna córka. Wszystko jej przeszkadzało: ubieranie, rozbieranie, zakładanie butów, kasku, rękawiczek, kurtki. Wszystko było nie tak, cisnęło, źle leżało, uwierało. Jazda męczyła, nudziła, nogi po kilku zjazdach bolały. Na stoku każdy zajeżdżał drogę każdemu, przeszkadzał.

Na dwa tygodnie przed feriami zmieniłam nastawienie, sobie i dzieciom, do wyjazdów na narty, jazdy na nartach, ubierania się na narty i do wielu innych sytuacji związanych z tematem nart.

Sama byłam zaskoczona rezultatami. W czasie przygotowywania się do wyjazdu ani jednego pisku, marudzenie czy prośby o pomoc. Na miejscu z ubieraniem, dopinania butów, gogli, kasków każdy sam sprawnie sobie radził. Ani słowa narzekania w czasie zjazdów. Grzecznie jeden za drugim, bez przepychanek, zajeżdżania czy ścigania się. We mnie był spokój. Na stoku przestałam bez przerwy nasłuchiwać: czy za mną ktoś nie jedzie, czy nie uderzy we mnie lub w kogoś z rodziny, czy nie wjedzie w nas, czy coś złego się nie dzieje. Po prostu relaks.

Oczywiście nie znaczy to, że moje nogi też czuły taki relaks. No cóż… . O kondycję trzeba zadbać wcześniej, niezależnie od posiadania właściwego nastawienia

Pozdrawiam
Agata


 Leszno, 2011.01.06

Byłam osobą, której zawsze brakowało pieniędzy. Nie rzeczy materialnych tylko oszczędności, gotówki, banknotów, pieniędzy w portfelu i na koncie. Po zrobieniu nastawienia do gotówki moje życie przyjęło zupełnie inny bieg.
Dzisiaj już płace rachunki bez strachu. W portfelu są pieniądze – nawet nie wiem skąd. Teraz nie przyjmuję pieniędzy z wyrzutami sumienia tylko z miłością i sama się dziwię ile źródeł ich jest wokoło. Kiedyś były celem dzisiaj są już środkiem do celu. Dzięki TOBIE MISTRZU zdjęłam z siebie ich kajdany – dziękuję! Nie kładę się i nie budzę z myślą o kasie. Zzarabiam dobrze i z łatwością.
Nastawienia wzmocniły także moje efekty pracy z energią Reiki.
To nastawienie polecam tym, którym pieniądze uciekają między palcami.
K.K


    Kołobrzeg, 2010.02.22

Witam :

Ostatnio zmieniałam swoje nastawienie do wampirów, demonów, wilkołaków, astrali, itp.
To co się zdarzyło w trakcie nastawienia było tak cudowne, aż nie mogłam w to uwierzyć jeszcze przez kilka dni.
Usłyszałam CISZĘ, którą zawsze tak pragnęłam usłyszeć, ale nie udawało mi się.
Ciągle słyszałam jakieś głosy, szepty, trzaski, szumy, które ciągle zagłuszałam programem TV i muzyką z radia.
Teraz słyszę głos natury i wszechświata i ciągle wsłuchuję się w ciszę, która brzmi jak najpiękniejsza muzyka świata!

Lila
Dzięki Ci Marian!


Kołobrzeg,  2010.02.21

Witaj Mistrzu!

Już od dłuższego czasu zabieram się do tego, aby wyrazić swoją opinię w kwestii nastawień. Odegrały one znaczącą rolę w moim życiu, ponieważ dzięki nim nastąpiły bardzo pozytywne zmiany w kwestiach w których miałam problemy nie umiejąc sobie z nimi sama poradzić.
Radykalne zmiany zauważyłam, gdy zmieniłam nastawienie do pracy. Wcześniej czułam wewnętrzną blokadę, nie mogłam sobie poradzić ze znalezieniem pracy, ciągle coś mi nie pasowało niby bardzo chciałam pracować ale w środku coś mnie blokowało, zawsze uważałam że nigdy nie będę dość dobra, że na pewno sobie nie poradzę. Po zmianie nastawienia po jakimś czasie w końcu udało mi się znaleźć odpowiednią pracę, która daje mi dużo satysfakcji w której bardzo dobrze sobie radzę, a także jeśli chodzi o efektywność i organizację mojej pracy, śmiało mogę stwierdzić, iż jest bardzo zadowalająca.
Bardzo pomogła mi również zmiana nastawienia do ludzi. Wcześniej byłam zamknięta w sobie, bałam się wyjść do ludzi, nie potrafiłam i czasami wręcz nie miałam ochoty z nimi rozmawiać, można było wyczuć, iż jestem nie przyjemna w kontaktach z nimi. Po zmianie nastawienia po dość krótkim okresie czasu poczułam diametralną różnicę. Stałam się otwarta na nich, życzliwa, już się nie boję kontaktów z ludźmi wręcz uwielbiam pracę z nimi, bo też moja praca na tym polega. Sama zauważyłam że ludzie odbierają mnie pozytywnie i sami także są pozytywni w stosunku do mnie co czyni moją pracę, a także ogólnie kontakty z ludźmi przyjemnością.
Również zmiana nastawienia do jazdy samochodem spowodowała, iż po wielu zmaganiach zdałam egzamin na prawo jazdy. Uwielbiam jeździć autem i mam czasami wrażenie jakbym jeździła już kilka dobrych lat, a minął dopiero rok 🙂 również ludzie wsiadający ze mną do samochodu mówią, że czują się bezpiecznie ze mną i chętnie wsiadają ze mną do auta.
Zmieniłam wiele swoich nastawień między innymi do siebie, do strachu, do wypadków, do miłości i jeszcze dużo innych, a co za tym poszło to radośniejsze, łatwiejsze i o wiele przyjemniejsze życie. Nastawienia naprawdę działają!!!
Dziękuję Mistrzu za wszelką pomoc!

Paulina z Kołobrzegu!


Poznań, 2010.02.09

Witam serdecznie wszystkich, którzy trafili na stronę dotyczącą Nastawień i czytają opinie ludzi, którzy przeszli przez doświadczenie zmiany.

Ja osobiście piszę do tych wszystkich dziewczyn, które z przyczyn „niewiadomych” nie mogą zajść w ciążę i nie mogą mieć dzieci.

Pamiętam dzień, kiedy Marian, odpowiadając na moje pytanie „dlaczego nie mogę zajść w ciążę?” powiedział „przecież ty NIE CHCESZ mieć dzieci”. Byłam szczerze oburzona i pomyślałam – jak to ja nie chcę mieć dzieci ! to tyle starań, lekarze, tabletki hormonalne, tyle łez. A jednak jak zwykle Mistrz miał rację i dopiero po zmianie nastawień DO DZIECI i MACIERZYŃSTWA widzę, gdzie leżała przyczyna moich problemów.
W moim przypadku zmiana nastawień to był początek drogi, nie zaszłam na drugi dzień w ciążę, musiałam jeszcze długo otwierać się na ten DAR i szczerze CHCIEĆ, ale droga już była uporządkowana, a ja nią tylko szłam i nie musiałam już odrzucać ogromnych głazów moich niewłaściwych nastawień do tego zagadnienia.
Dzisiaj kiedy przytulam moje dwa szczęścia dziękuję Bogu, że spotkałam na swojej drodze człowieka, który zadaje pytania bez odpowiedzi, idzie tam gdzie jeszcze nikogo nie było i pomaga ludziom, którzy tylko muszą wyrazić chęć zmiany swojego życia.

WYSTARCZY  TYLKO  CHCIEĆ 
EWA
.


Leszno, 2010.01.02

Drodzy czytelnicy strony nastawienia powiem jedno, macie właśnie wgląd w źródło własnych problemów. Ostatnie nastawienia gdzie zmieniłam nastawienie mojej córki DO ŚMIERCI, UMIERANIA, PRZYCIĄGANIA ŚMIERCI, MYŚLENIA O NIEJ, PROWOKOWANIA JEJ, DO LUDZI, KTÓRZY CHCĄ JA ZABIĆ, CIERPIENIA KATOWANIA SIEBIE I INNYCH było szokującą dla mnie inscenizacją – prawdziwy obraz bólu. Zmieniło ono moje dziecko na tyle, że przestało marudzić, jęczeć o drobiazgi, choroba się jej nie chwyta w żadnej formie, ma w sobie dużo energii. Wcześniej była zablokowana na energie życiową dziś nawet zabiegi są delikatne i energia sama płynie – a ja, co najważniejsze przestałam obsesyjnie się o nią bać. Przedtem stale ją asekurowałam, bo czułam, że coś jej zagraża.

Polecam także nastawienia do pępowiny, chorej obsesyjnej władzy rodzicielskiej…- to dopiero była moja mocna strona. Tym razem poszło tylko 30% ale zmiana jest wspaniała. Teraz potrafię odmówić czegoś dziecku i nie zadręczać tym siebie. Daję córce więcej swobody i pozwalam na wykazanie się większą inwencją, choć nadal mam z tym problem. Popracuje nad tym, ale wszystkim nadopiekuńczym mamom polecam to nastawienie !!!!!!!

Pozdrawiam K.K.


Kołobrzeg, 2009.10.19

Cześć Marian!

Chciałabym się podzielić wiadomościami na temat ostatniego nastawienia, które robiłam mojej trzyletniej córeczce, na chętne chodzenie do przedszkola i uczestniczenie w zajęciach przedszkolnych m.in.: na jedzenie , leżakowanie, zabawę, naukę.  Ania niechętnie chodziła do przedszkola, z płaczem przekraczała próg sali. W tym samym dniu  po nastawieniu na moje pytanie czy jutro idziemy do przedszkola? Ania odpowiedziała: że tak, bo przecież dzieci na mnie czekają, ja tam się pobawię, trochę sobie poleżę i wszystko zjem bo muszę mieć siły. Wszystko co było zawarte w nastawieniu natychmiast pozytywnie odzwierciedliło się u Ani. Naprawdę droga do przedszkola teraz wygląda jak przyjemny spacer. Ania z radością uczestniczy we wszystkich zajęciach.

Dziękuję Ci Marian!

Pozdrawiam Edyta.


Leszno, 2009.07.20

 

Kochany Mistrzu przesyłam kilka zdań na temat tego jak nastawienia wpłynęły na moje życie. Dla mnie to niczym kosmetyka plastyczna od, wewnątrz, która zmienia całą rzeczywistość.

Miałam możliwość zmiany nastawienia do negatywnych przekonań, schematów myślowych, blokad energetycznych, wszystkiego, co mnie blokuje ogranicza związane z przetrwaniem, bezpieczeństwem, pewnością siebie, zaufaniem, mądrością…. itd. (wszystkim, co uznałam za moje słabe strony) – polecam to nastawienie, bo dziś czuje się jakbym narodziła się na nowo, nie wstaje zmęczona i zniechęcona, a negatywne myśli same natychmiast – odruchowo, zamieniam na pozytywne – nastawienie to pociągnęło za sobą zmianę nastawienia do bycia brzydką, grubą i głupia – u mnie było to powiązane – dziś nie czuję się jak balon i jedzenie nie wprowadza mnie w poczucie winy. Wszystkim zakompleksionym czującym się jak małe słonie kobietkom polecam zmianę nastawienia do swoich przekonań. Poza tym bardziej zaufałam życiu i nie asekuruję się tak bardzo w wielu sprawach. Zmieniłam nastawienie do przysiąg, zobowiązań, ślubów, przysięgi ubóstwa, pieczęci, ślubów czystości i wszystkiego co jest z tym związane a mnie ogranicza, blokuje, osłabia. Zmiana tego nastawienia uwolniła mnie z więzów, które hamowały moje możliwości i szanse – poszło nastawienie do sukcesu zawodowego – dziś daje sobie czas …sprawy przyspieszyły..pojawiają się nowe możliwości, a ja nie jestem taka sztywna w przekonaniach i zawzięta…wiele sie zmienia – Bogu dzięki za te szanse i Tobie Mistrzu za Twoją prace.

K.K


Gościno, 2009.03.23

Witaj Marian!

Już ponad rok minął od chwili, kiedy zmieniłam swoje pierwsze nastawienie. Było to nastawienie do nałogów i uzależnień. Nałogi – to był mój największy problem. Chociaż sama nałogów nie miałam, jednak bardzo mnie dotykały. Po zmianie nastawienia, problem przestał istnieć.

Drugie nastawienie, które zmieniłam, było to nastawienie do pracy. Zawsze każdą pracę wykonywałam dokładnie, perfekcyjnie i najlepiej jak potrafiłam. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Zabierało mi to jednak dużo czasu i kosztowało tyle wysiłku, że już nie miałam siły cieszyć się jej efektami. Po zmianie nastawienia wszystko się zmieniło. Tą samą pracę wykonuję z radością i o wiele szybciej. Teraz mam siłę i czas żeby cieszyć się jej efektami.

Zmiana nastawienia do złości i depresji sprawiła, że jestem spokojna i nie intryguję się, gdy coś jest nie tak, jakbym tego oczekiwała. Nabrałam dystansu i odzyskałam energię, którą wcześniej niepotrzebnie traciłam.

Również zmiana nastawienia do ludzi sprawiła, że coś zmieniło się we mnie i w relacjach z nimi. Ludzie rozmawiają ze mną otwarcie i szczerze bez „nakładania masek”.

Zmieniłam wiele innych swoich nastawień. Wśród nich były nastawienia do Boga, rodziny, miłości bezwarunkowej. Zmieniło się też moje życie.

Teraz już wiem, jak bardzo nieprawidłowe nastawienia nas obciążają i blokują. Kiedy są one prawidłowe, wtedy życie staje się łatwiejsze, radośniejsze i piękniejsze

Dziękuję Ci, Marian za wszystko. Dziękuję za to, że jesteś.

Henia


Wrocław, 2009.02.19

Witam

Chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami na temat nastawienia, którego byłem ostatnio uczestnikiem. Dotyczyło ono wyrażania siebie w sposób zrozumiały, klarowny oraz przyjazny. Po tym nastawieniu zupełnie zmienił się mój sposób komunikacji z ludźmi. Wcześniej miałem duże problemy, z byciem rozumianym przez innych. Po nastawieniu zupełnie się to zmieniło i to na bardzo duży plus.

Dziękuje bardzo

Krzysztof


Kołobrzeg, 2009.02.14

 

 Witaj Marian.

Chcę Ci przekazać swoją opinię po moich nastawieniach .Od początku biorę udział  w nastawieniach i dopiero teraz dzielę się swoimi doświadczeniami ponieważ jestem pewny , że nastawienia działają. Mając przeszło 40 lat częstoskurcz napadowy, teraz mogę naprawdę ciężko fizycznie pracować , bez obawy, „że mnie dopadnie w czasie wysiłku”. Ta pozytywna zmiana nastąpiła natychmiastowo po ostatnim zakończonym nastawieniu „na wszystkie dolegliwości chorobowe i częstoskurcz napadowy”. W innych nastawieniach też widzę pozytywne zmiany . Zawsze widzi się je najbardziej w tej sferze w której człowiekowi najbardziej coś dolega i przeszkadza. Chcę dodać, że pozbyłem się irracjonalnych strachów i zagrożeń po nastawieniach do nich. Przeszło to trochę  dla mnie boleśnie. Przez około 6 miesięcy walczyłem z nimi i zakończyłem sukcesem. Znaczące zmiany jakie nastąpiły we mnie są także w sferze seksu, seksualności, do pracy, do reiki.

Pozdrawiam

Michał


Leszno, 2009.01.29

Dzień dobry Mistrzu cóż powiem chyba, że znów udaje mi się wyjść z opresji. Dziękuję za rady. One zawsze mi pomagają. Dziękuję, że się dla nas starasz. Nastawienia to cudowna sprawa.

Chciałam podzielić się tym jak ostatnio zmieniłam moje nastawienie na właściwe do…BYCIA SIEROTĄ, OFIARA LOSU, IDIOTKĄ, BIEDACZKĄ. LEKCEWAŻONĄ, DZIEWCZYNKĄ DO BICIA, CIAPĄ, NIEZDARĄ, BYCIA POMIJANĄ, BYCIA PONIŻANĄ, WYGLĄDANIA NA GŁUPIĄ, BEZUŻYTECZNĄ, BYCIA BEZWARTOŚCIOWĄ, SŁODKA IDIOTKĄ, BYCIA DOSTRZEGANĄ…. Tą drogą apeluję do wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy się dziwią, że nikt ich nie dostrzega lub postrzega za głupie, do osób, które mówiąc mądre rzeczy są lekceważone, do tych wszystkich niezdarnych mam i tatusiów, do osób pomijanych w kolejce, ale niedopominających się o swoje lub zawzięcie walczących o rzeczy błahe – zmieńcie wyżej wymienione nastawienia na właściwe, a wasze życie – wyjdzie z otępienia. Mój stan dzisiejszy w porównaniu do czasu przed zmianą wyżej wymienionych nastawień postrzegam jakby ktoś wyciągnął mnie z mgły. Obudziłam się. Nie czuje się już jak niekompetentna sierota. Dzisiaj ludzie słuchają, co mam do powiedzenia. Czuję, że ludzie już nie mówią za moimi plecami, że wyglądam na głupią – ja po prostu tym emanowałam. Moja wewnętrzna potrzeba zmiany i pomoc NASZEGO KOCHANEGO MISTRZA, pozwala mi się budzić. Powiem jeszcze, że osoba, która dostrzega, że każda awantura, nie ważne, z jakiego powodu, obraca się przeciwko niej i czyni ją ofiarą losu powinna pamiętać o tych nastawieniach, a ominie ją wiele nieuzasadnionej krytyki i niepotrzebnego cierpienia.

K.K


Kołobrzeg, 2009.01.20

Irracjonalny strach uderzający do głowy, trzymający w ciągłym napięciu, ograniczający, nakazujący czekać na coś,
co nie wiadomo, kiedy i skąd miało przyjść.
Odszedł po nastawieniach i zmianie stosunku do niego.
Teraz czuję się wolna.

Ewa


Warszawa, 2008.11.12

Witaj, Mistrzu,

Postanowiłem wysłać Ci zbiorczy opis dotyczący pracy z dwoma zagadnieniami, które były przedmiotem naszej wspólnej pracy.

Zacznę od rzeczy pozornie bardzo banalnej – nastawienie do pływania. Z jednej strony kwestia ta ma charakter czysto przyziemny, bez wątpienia praktyczny. Z tego względu łatwo o dokładną obserwację efektów pracy dokonanej na zajęciach. Z drugiej zaś, poruszanie się człowieka w środowisku wodnym (bo czymże innym jest pływanie)  przekłada się w dość oczywisty sposób na pracę
w tym żywiole na wyższych znacznie poziomach.

Wdzierać się w szczegóły, rozdrabniać nie ma najmniejszego sensu. Lepiej jest nazwać rzeczy po imieniu, nie brnąć w meandry. Po kilku miesiącach od zmiany nastawienia do pływania, po delikatnym ruszeniu stosunku do w/w kwestii po prostu zacząłem pływać. Wcześniej ciężko było przepłynąć 100 metrów . Teraz bez większego wysiłku płynę kilometr i więcej. Ile chcę i jak tylko chcę. Technikę prawidłowego wskoku, kąta wejścia do wody, wypłynięcia opanowałem za drugim podejściem. Dwa wskoki i jest dobrze. Przeszłość, dawne problemy z tym tematem związane straciły na znaczeniu. Teraz po prostu cieszę się nową umiejętnością, zdolnością od dawna uśpioną i wreszcie odblokowaną.

Na poziomie emocjonalnym, na płaszczyźnie intuicji, przeczuć, empatii – co tu dużo gadać – postęp. Zwłaszcza, w zakresie typowym dla Wody – biernym. Introspekcja, umiejętność znalezienia, nazwania i radzenia sobie z własnymi, często ekstremalnymi emocjami. Praca przede wszystkim wewnątrz – ujrzenie prawdy, koniec samooszukiwania się w zaiste kluczowych kwestiach.
To tylko niektóre ze zmian, jakie nastąpiły w przeciągu ostatnich kilku miesięcy (pół roku, jak sądzę).

Wszystkiego dobrego!

Konrad Klimek

———————

Nie ma emocji. Jest spokój.
Nie ma ignorancji. Jest wiedza.
Nie ma chaosu. Jest harmonia.
Nie ma pasji. Jest pogoda ducha.
Nie ma śmierci. Jest Moc.


Kołobrzeg, 2008.05.26

Papier ścierny wygładza drewno.
Nastawienia są jak papier ścierny dla duszy; oczyszcza ją z wszelkich nierówności, które niszczą albo utrudniają kontakt z Bogiem.
Nastawienia wygładzają i polerują duszę.

Ewa


Warszawa, 2008.05.12

 

Witaj Marian,

Mam nadzieję, że te kilka moich słów pomoże osobom czytającym o nastawieniach w podjęciu decyzji.

Każdy odbiera zmianę nastawienia na swój sposób i nie można nikomu obiecywać konkretnego efektu. W moim przypadku temu procesowi towarzyszy fizyczne uczucie ulgi, a w sferach, których dotyczyły zmiany pojawia się wewnętrzny, przyjemny spokój. Zmian dokonaliśmy już kilkanaście i właśnie dziś z radością i ulgą doszedłem do przekonania, że to, co najbardziej mi przeszkadzało zostało już zmienione. Po zmianie nastawień nie byłem świadkiem jakichś spektakularnych zmian mojego zachowania i niecodziennych zdarzeń w moim życiu. Pojawił się spokój w sferach, w których zmieniłem nastawienie i musze przyznać, że jest mi lekko i cudownie,
bo wiąże się to z uczuciem „opanowania sytuacji” i świadomego życia.

Widzę jeszcze inną korzyść wynikającą z udziału w Twoich warsztatach. Wielka rozpiętość sfer nastawień, przemyślenia z tym związane, obserwacja procesu zmian i sam udział w tym procesie daje mi wyobrażenie o ilości pracy i energii, jakie powinienem w każdej chwili życia wkładać w to, aby moje życie, a w konsekwencji moje zachowania były drogą rozwoju, przyjemnym doświadczeniem, a nie… bezwartościowym trwaniem. To tak jakby zobaczyć, dotknąć i uzmysłowić sobie to, o czym wszyscy WEWNĘTRZNIE doskonale wiedzą, ale czego nie uzmysławiają sobie, na co dzień. Bo kto się głęboko zastanawia, czym jest lęk, poczucie winy, nałóg czy jakaś inna sfera życia. Bez tego zastanowienia trudno jest stawić czoła przeciwnościom wywołanym niewłaściwymi nastawieniami. Ale właściwe (już) nastawienia, po tych przemyśleniach, to początek, to przedszkole do zrozumienia,
jakie i czym są poszczególne sfery ludzkiego życia.

Dla mnie zmiana nastawień i refleksje z nimi związane stały się, znakomitą inspiracją do działania i tworzenia lepszego, bardziej odpowiedzialnego, życia.

Słowa nie są w stanie wypowiedzieć mojej wdzięczności i szczęścia. Zamknij, więc proszę oczy i zobacz radość i wdzięczność mojego wnętrza.

Piotr Słowik


Leszno, 2008.03.11

Chciałam jeszcze dodać, że po ostatnich nastawieniach, w których zmieniał Mistrz moje nastawienie do Współpracowników i Przełożonych, zmiana w relacjach była natychmiastowa. Dosłownie następnego dnia brygadzistka, której podlegam dosiadła się na przerwie śniadaniowej do mojego stolika i rozpoczęła prywatną swobodną rozmowę, co było dla mnie szokiem. Dotychczas nawet przekazując mi polecenia nie patrzyła na mnie. Samo jej przebywanie, jako współpracownika i do tego przełożonego, w moim otoczeniu wywoływało we mnie agresje i zdenerwowanie. Czułam się jakbym była czyimś niewolnikiem i szczerze jej za to nie cierpiałam z uśmiechem „zakłamanej” życzliwości na twarzy.

Wydawało mi się, że ludzie tego nie czują, ale wiem dziś ze to złudzenie. Ludzie doskonale odbierają nasze negatywne nastawienie do niech, choć nie wiedzą dokładnie skąd w nich bierze wydawałoby się nieuzasadniona niechęć do nas.

Od tych wszystkich zmian moje życie jest łatwiejsze, czas w pracy nie tak znienawidzony, a w każdej sytuacji stresowej brygadzistka nie biegnie żeby, bez uzasadnienia, odreagować na mnie. Teraz dotyka to innych współpracowników.

Moje nastawienie do przemocy uległo zmianie po ostatnim spotkaniu w Lesznie, choć nadal mam ta sferę życia nie do końca uzdrowioną – takie jest moje odczucie. Po tym nastawieniu moje życie uległo poprawie do tego stopnia, że hamuje mnie coś i nie potrafię już z taką łatwością, sama nie wiem jak to się stało, dać mojej córce klapsa za, w moich chorym mniemaniu, złe zachowanie. Wszystkim, którzy myślą, że dzieci można karać klapsami, bo nie są takie, jakie chcemy, życzę żeby w życiu codziennym inne osoby też je biły wtedy, gdy oni nie spełniają ich oczekiwań. Dziś trudniej mi się na niej wyładować, bo inaczej tego nie można nazwać.

K.K


Warszawa, 2008.03.02

 

Witaj Mistrzu,

Zgodnie z Twoją prośbą chciałam podzielić się z ludźmi zmianami, które zaszły w moim życiu pod wpływem zmienionych nastawień.

Do tej pory zmieniłam pięć nastawień i po każdym następnym czuję się lżejsza. Dużo lżejsza … jakby znikał jakiś wewnętrzny ciężar, który we mnie siedział. Byłam do niego tak przyzwyczajona, że nie zwracałam na niego uwagi. Teraz, gdy te ciążące mi nastawienia puściły dopiero widzę ile balastu w sobie nosiłam i jak nie pozwalał mi on w wielu sytuacjach wyrażać siebie, jak zmieniał moje postrzeganie ludzi, sytuacji a nawet mnie samej.

Po nastawieniu do siebie zmiany zachodziły powoli i bardzo subtelnie .. aż nie wiadomo, kiedy zaczęłam zupełnie inaczej postrzegać siebie, stałam się bardziej naturalna a moje prawdziwe ja doszło do głosu. Dodatkowo zauważyłam, że odbiło się to też pozytywnie na moich kontaktach z ludźmi. Nabrałam większej naturalności w relacjach międzyludzkich. Stały się one jakby luźniejsze i przyjemniejsze.

Następnie zmieniłam nastawienie do ludzi, które dało mi bardzo szybkie i wręcz gwałtowne efekty. Tak jak po zmianie nastawienia do siebie wystąpiła poprawa w kontaktach z ludźmi, tak po nastawieniu do ludzi jakby puściła cała tama. Dopiero po tym jak zmieniłam to nastawienie uświadomiłam sobie, że w kontaktach z ludźmi automatycznie przyjmowałam postawę obronną i czekałam gotowa, że w każdej chwili rozmówca może chcieć zaatakować mnie lub moje poglądy. Uświadomiłam sobie, że unikałam nawiązywania nowych znajomości a w kontaktach z ludźmi byłam jakby sztywna, skostniała. Po zmianie nastawienia wszystko to gwałtownie zniknęło a najlepszą informacją zwrotną były telefony, które rozdzwoniły się następnego dnia, ludzi, którzy chcieli przyjść do mnie na zabiegi. Tak jak wcześniej ludzi tych było mało, tak po nastawieniu nigdy już nie było takiego problemu. Kontakt z ludźmi nabrał nowego wymiaru, luźnego, przyjemnego, naturalnego. Ludzie chętnie do mnie przychodzą i rozgadują się tak, że czasem aż ciężko ich pożegnać. Nawet nie wiem, kiedy przyjemność zaczęło sprawiać mi rozmawianie z ludźmi, znajomymi czy obcymi .. czy to w windzie, sklepie czy gdziekolwiek.

Następnie zmieniłam nastawienia do związków, seksu i strachu. Nie będę już szczegółowo opisywać efektów, ale powiem, że po każdym z nich były duże zmiany we mnie a co za tym idzie – w moim otoczeniu.

Moje życie jest lżejsze łatwiejsze i naturalniejsze. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zmienić następne nastawienia ..
a jest ich jeszcze kilka.

Serdecznie dziękuję Mistrzowi za to, że odkrył jak wpływają one na nasze życia i jak można je zmienić oraz za cały trud urządzania ich w różnych miejscach w kraju, żeby dać nam szansę zmiany jakości naszego życia.

Dziękuję.

Marta


Warszawa, 2007.09.26

Witaj Mistrzu!

Zgodnie z Twoją prośbą opiszę Moje wrażenia z ostatnich warszawskich ustawień.

Zawsze, gdy tłumaczyłem innym lub sobie samemu, że należy kochać, akceptować i szanować samego siebie rozumiałem intelektualny sens moich słów. Nie czułem jednak owego sensu. Wiedziałem, że wypowiadane przeze mnie treści są prawdziwe. Dla mnie były one jednak puste, sztuczne. Słowa z plastiku. Nie zdawałem sobie sprawy z ogromu nagromadzonego żalu, pogardy, agresji do samego siebie. Rozmowa z Tobą ukierunkowała moje myślenie na zmianę tego stanu rzeczy. Miałem dwa dni przed zajęciami z nastawień na to, by przemyśleć kwestię szacunku i miłości do siebie samego. Modliłem się, by Bóg dał mi siłę, energię, Moc,
do tego by zmienić ten nienaturalny stan rzeczy. Nie byłem zupełnie pewien, czy uda się za pierwszym razem.

Dotychczas, myśląc o sobie, o uczuciach skierowanych na samego siebie czułem narastające wewnętrzne napięcie. Pomiędzy klatką piersiową a gardłem, głęboko w ciele odnajdywałem bolesną obecność ciężkiej, dużej metalowej bryły. Podczas zajęć, gdy siedziałem na krześle obok Ciebie, gdy dokonywałem (dokonywaliśmy) zmiany mojego nastawienia do samego siebie obecność owej bryły dała o sobie znać. Czułem, jak ona rośnie, wzbiera, nabrzmiewa, zupełnie tak, jakby walczyła o przetrwanie. Później zaczęła tracić na swojej mocy, kurczyć się, rozpadać, straciła swoją gęstość, swoją masę, swoją strukturę. Utraciła swoją energię, stawała się pozbawiona znaczenia. Na końcu zniknęła całkowicie.

Stopniowo, krok po kroku, zaczęły pojawiać się: radość z własnego istnienia, akceptacja i tolerancja względem siebie, uczucie ulgi. Spokój. Wewnętrzne poczucie ładu, wewnętrzne poczucie sensu własnego bytu. W sposób łagodny, lecz z niezwykłą mocą poczułem po raz pierwszy w życiu, miłość i szacunek do samego siebie. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że wcześniej nie miałem pojęcia o tym, czym owa miłość i ów szacunek są. Jak można kochać innych, jak można kochać i szanować cokolwiek bez szacunku i miłości do samego siebie?

Gdy moje nastawienie zostało zakończone, siedziałem z przymkniętymi oczami. Byłem zmęczony, spocony niemalże. Przyglądałem się własnemu wnętrzu, zmianom, jakie w nim zachodziły. Co jakiś czas otwierałem oczy, spoglądałem na moje ramiona,
na moje dłonie. Nigdy ich takimi nie widziałem. Wyglądały inaczej. W swoim własnym ciele czułem się inaczej. Teraz, po kilku dniach od nastawienia nadal niejako przyzwyczajam się do samego siebie. Uczę się siebie samego na nowo, doświadczam siebie, badam, eksploruję siebie. Oglądam siebie w lustrze. Po raz pierwszy czuję się szczęśliwy sam ze sobą. Nie czuję napięcia, gdy spoglądam we własne odbicie. Na nowo uczę się samego siebie w relacjach z innymi ludźmi i ze wszystkimi czującymi istotami. Sam siebie zaskakuję własnym dla nich zrozumieniem i akceptacją. Teraz, gdy kocham i szanuję siebie, inaczej postrzegam, odczuwam wszystko, co mnie otacza. W pewnym sensie, uczę się żyć od nowa.

Jestem Ci wdzięczny, Mistrzu.

Wszystkiego dobrego!

Konrad Klimek


Leszno, 2007.08.16

Dzień Dobry Mistrzu chciałam opisać, co zmieniły w moim życiu nastawienia. Widać to na przykładach. Sprawy, w których nastawienie i stosunek są u mnie właściwe idą łatwiej, płynniej niż te gdzie tylko nastawienie się zmieniło, dlatego teraz wiem, że trzeba to do końca przepracować.

Moje nastawienie do siebie zmieniło w moim życiu to, że nie widzę już w sobie tej brzydkiej, grubej wręcz odrażającej dziewczyny i patrząc na siebie, przez głowę nie przebiegają mi już myśli o moich urojonych niedostatkach – to wielka zmiana mogę oddychać pełną piersią jestem zadowolona, ładniej wyglądam w moich oczach i oczach innych. To wspaniałe uczucie, odeszła potrzeba zapychania się jedzeniem i walczenia o to żeby tego nie robić – dziś czuję moje ciało i jego potrzeby i przed nimi nie uciekam to się zmieniło, namacalnie z dnia na dzień. Nie czuje się grubsza nawet po małym posiłku i nie mam niestrawności. Kobiety! Jeśli te negatywne objawy są w waszym życiu to postarajcie się o zmianę nastawienia, wtedy będziecie jak dzieci. Tak moim zdaniem czuje ciało zdrowy właściwie nastawiony człowiek – jak przepływ.

Dobry argument dla kobiet, że zmiana nastawienia do siebie otwiera nam oczy na cała tą iluzje diet, kosmetyków obsesji na swoim punkcie, ciało się do nas dostosuje, dla mnie wibracja mojego ciała bardzo się zrównoważyła i ja naprawdę jestem w środku niego, a kiedyś się sobą brzydziłam – więc można pomyśleć jak reagowałam szałem na negatywy o sobie.

Nastawienie do ludzi wspaniała sprawa po jego zmianie po prostu przestałam „kłuć” otoczenie. Mówiąc to samo co kiedyś, nie wzbudzam tyle emocji i dziś już nie umiem jawnie wykrzyczeć komuś w twarz obraźliwe słowa. Złagodniałam w moim przypadku, a może mniej chronię się przed ludźmi to lepiej oddaje, co się ze mną stało. Już nie są dla mnie nieszczerzy, brzydcy, nie są ryzykiem. Kiedyś nie rozumiałam, dlaczego mam do nich niechęć. Dziś po zmianie nastawienia wyobrażając sobie człowieka pozwalam mu podejść na ok. 0,5 metra od siebie kiedyś na samą myśl o nim mnie wzdrygałam się, a najlepiej czułam się w 2 lub 3 metrowej odległości. Polecam to nastawienie, ponieważ szkoda życia na demonizowanie tego, co straszne dla nas nie jest – innych ludzi.

Nastawienie do seksu chciałam zmienić, ponieważ czułam, ze moja siła woli nie wystarcza, co się zmieniło? Wyciszyłam się, nie wzbudza on we mnie takich emocji, stał się jak taniec, jak rytm a dotychczas jakby mnie zawsze od tego dzieliła szyba wszystko było sztuczne, uwrażliwia ciało i uspokoił umysł mniej się robi głową, a więcej zmysłami na to otwarło mnie to nastawienie, łatwiej i nie wzbudza we mnie obrzydzenia ani nie jest przymusem jest potrzebą, chęcią. Wszystko się zmienia to jakby ten świat tkwił w naszych głowach, gdzieś gdzie przeprogramowanie go daje natychmiastowe rezultaty w postaci naturalnego procesu, a nie walki o wymyśloną normalność.

Nastawienie do rodziny u mnie nie było tak silne w negatywnym sensie i ono i nastawienie do dzieci zmieniło się po zmianie nastawienia do ludzi jak to się przekłada na rzeczywistość dziś już ciężej mi uderzyć dziecko, nie wzbudza w mnie tyle złości jej nieporadność. Nastawienie do rodziny zmieniło się na tyle, że oni mniej się mnie boją a mnie nie kłuje ich obecność po 15 min normalnie tuptałam w miejscu żeby uciec do mojego domu i z nimi nie być.

Bardzo dziękuję Mistrzu, że odkryłeś dla nas te możliwości J.

K.K


Wrocław, 2007.06.21

Marian, czuję, że z każdym nastawieniem jestem „lżejsza”.

Nie ma przypadków! Kiedy otworzyłam po dłuższej przerwie moją książkę, zaczęłam czytać od fragmentu, który bardzo mnie zastanowił i chyba wzruszył. Niemniej, nie chcę popadać w jeszcze większą pychę i samouwielbienie. Pozwolę sobie zacytować ten właśnie fragment objawień Marii Valtorty ujętych w książce „Poemat Boga – Człowieka”, a która to książka składa się między innymi z autentycznych, powtórzonych nauk Pana Jezusa.

„Zmartwychwstanie. To jest słowo najbardziej odpowiednie. Wskrzeszenie ciała nie jest największym cudem. Jest cudem zawsze względnym, bo przeznaczeniem ciała jest to, że któregoś dnia zniszczy je śmierć. Nie daje nieśmiertelności wskrzeszonemu cieleśnie, daje jednak wieczność wskrzeszonemu duchowo. Umarły w ciele nie ma żadnej zasługi [odzyskując życie], gdyż nie łączy swego pragnienia wskrzeszenia z Moim. W zmartwychwstaniu zaś duchowym jest obecna jego wola, a nawet jest ona na pierwszym miejscu. Dlatego posiada on zasługę z powodu swego [duchowego] zmartwychwstania.”

Myślę, że to jest odpowiedź na moje doświadczenia.

Serdecznie pozdrawiam – Małgorzata Machoń.